24.11.2014

RADY NA KOŁTUNY

Czyli jak rozplątać wyjątkowo oporne kołtuny i jak zapobiegać powstawaniu nowych. Mowa oczywiście o włosach, które są podniszczone na przykład farbami  a sfilcowany kołtun od szalika to ostatnie czego im potrzeba.
Tej jesieni raz tylko wróciłam ze spaceru z tym problemem, a właściwie z trzeba dorodnymi puklami niewiarygodnie zdredowanych końcówek. Mam nawet przypadkowo zdjęcie fryzury, która "nie sprawdziła się" i zupełnie nie uchroniła przed niszczeniami . Był to zwyczajny wysoki kucyk, nieco luźny i sporo delikatnych włosów wymykało się pod nim. Niemal wszystko co było poza kucykiem, łącznie z krótkimi babyhair pięknie uformowało kilka kołtunów. Miałam akurat szalik typu "indyjskiego" ze splotu wielokolorowych nitek, w tym srebrnej. Zauważyłam, że najmniej niszczą włosy szale lub chusty typu arafatka z bawełny. Są niestety najmniej ciepłe ale przynajmniej zawsze wyglądają stylowo.

Moje cienkie, wysokoporowate, przesuszone  włosy przy końcach bardzo łatwo zbijają się w takie okropne gniazda kołtunów, choć pewnie nie jest to jedyny rodzaj włosów, którego ten kłopot dotyczy. Z całą pewnością najbardziej narażone na takie plątanie są włosy długości do ramion i dalej, posiadaczki fryzury bob i krótszej praktycznie wcale nie muszą się tym martwić.

Co zrobiłam by włosy ratować ?

 Moje włosy są wyjątkowo oporne jeśli chodzi o czesanie na sucho, więc o  próbie rozczesywania zbitego kołtuna nie ma mowy. Najpierw zabrałam się za delikatne rozplątywanie palcami - bardzo długo i cierpliwie wyciągałam z kołtunów włosy, które w miarę lekko dały się wycofać. Po 15 minutach Udało się uwolnić ponad połowę. Resztę nadal zbitą ze sobą nasmarowałam oliwą z oliwek. Potem nałożyłam na to garść maski Kallos Banana. Potrzymałam to jeszcze z 10 minut i następnie umyłam z pomocą płynu Babydream fur Mama.Ostatnio to mój ulubieniec w kategorii mycia włosów ! Potem znowu maska i jeszcze na to odżywka Argan dla włosów zniszczonych.W ten sposób włosy maksymalnie wygładziłam a suche i kruche fragmenty włosów uchroniłam przed rozerwaniem. W miarę spłukiwania kolejnych kondycjonerów włosy coraz bardziej się oswobadzały.

A o czym powinnam pamiętać na przyszłość?

Ograniczam przynajmniej o połowę stosowanie szamponu ze SLES- w okresie "szalikowym" zamierzam myć nim wyłącznie skórę głowy- a pianę nakładać dosłownie tylko w paru miejscach- czubek głowy i  tył do wysokości potylicy, skronie (nad uszami ) i tyle. Reszta będzie myta tylko Babydream fur Mama. Pod koniec mycia na włosy od spodu kładę dodatkową porcję odżywki. Na same końce zamierzam nadal nakładać serum z silikonem i olejem (np Bioelixire). A co najistotniejsze- zamierzam zawsze przy sobie nosić w rezerwie gumkę do włosów, by móc je zebrać na bok i związać, gdybym zapominała wcześniej o upięciu. Postaram się wyrobić nawyk zaplatania warkoczy. Albo przynajmniej zawijania włosów w szybki koczek. Aby dotrwać do wiosny bez poważnych strat włosowych planuję regularne podcinanie końcówek, także   za pomocą maszynki do strzyżenia.

Jedyna nadzieja w tym, że  im zdrowsze włosy, tym mniej podatne na plątanie i kiedyś doczekam się błyszczących zdrowych końcówek o ile czegoś po drodze nie skopię. A co Wam pomaga w walce z kołtunami ? Koniecznie dajcie znać :)

8 komentarzy:

  1. Warkocz:) i wtedy się nie plączą:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam, że kiedyś miałam okropne kołtuny. Potrafiłam czesać się przez godzinę, a i tak nie były idealnie rozczesana i od razu mi się kołtuniły. Zawsze nosiłam warkocze, bo inaczej się nie dało :) Jednak gdy ścięłam włosy, moje problemy nagle znikły. Teraz nie muszę rozczesywać włosów nawet po ich umyciu (a włosy nadal mam długie).

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na szczęście nie mam nigdy żadnych problemów z kołtunami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeżyłam 64 lata ,2 razy ścinałam włosy na krótko ,raz ze względu na długo pobyt w szpitalu ,drugi raz ze względu na pracę ,wygodniej i bezpieczniej było mieć krótkie.Zawsze mam po kolana ,nigdy nie miałam kołtunów ,mogłam i kilka dni nie rozczesywać z wysokiego końskiego ogona splecionego w warkocz i zawiązanego na czubku głowy . Niestety zachorowałam na nowotwór,ten dopiero niszczy organizm i włosy ,potem radioterapia,mimo że nowotwór ,nie był w okolicy włosów a wewnątrz organizmu ,i radioterapia nie była robiona w pobliżu włosów,one stały się jak zmierzwiona słoma ,ostre twarde i kołtuny takie z tyłu głowy.Siedzę godzinami rozplątuje ,na drugi dzień to samo,dziś zauważyłam,że to samo dzieje się z końskim ogonem .Żal mi ich ściąć ,ale co mam czynić ,wstyd wyjść do ludzi ,a każdemu tłumaczyć co jest powodem ?

      Usuń
    2. W obliczu poważnych problemów zdrowotnych - myślę, że włosy to jednak sprawa drugorzędna. Brak miłych w dotyku włosów to nic jeśli ma Pani w sobie siłę i energię do życia. Jestem pewna,że nawet po zmianie fryzury Pani osobowość nadal będzie piękna. A włosy przycięłabym krócej, jedynie dla wygody.

      Usuń
  4. Doskonale Cię rozumiem, mam dokładnie ten sam problem, a już najbardziej właśnie w okresie zimowym, kiedy w grę wchodzą wszelkiego rodzaju swetry, szaliki itp. ;) Mój sposób to oczywiście systematyczne nakładanie odżywki, używam jedwabiu do włosów, to też pomaga na zniszczone końcówki no i częste szczotkowanie. I też podcinam regularnie końce, nawet ostatnio specjalnie sobie kupiłam maszynkę do włosów z philipsa, siostra doradziła mi taką która da sobie radę z trochę dłuższymi włosami, bo jakoś na fryzjera nie zawsze jest czas :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja raczej nie mam problemow z koltunami, a jesli juz, to tylko cierpliwosc i delikatnosc, kiedy trza rozplatac ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ze mnie po pobycie. W szpitalu zrobioneo totalne go brudasa. Bo ja tez mam koltun.

    OdpowiedzUsuń

Twoje zdanie ma znaczenie ! Skomentuj :)