17.02.2014

Moja włosowa historia.

Czymże byłaby kobieta blogerka bez  MWH ? No więc przygotowałam kilka fotek. Blondynką jestem od zawsze i mam włosy zupełnie proste, cienkie. Nie dokonała się u mnie dotąd żadna spektakularna przemiana i w momencie gdy to piszę, nie mam jeszcze czym się pochwalić.Wszystko co doskonałe , dojrzewa powoli :)


Historię zamieszczam jedynie po to aby osoba o podobnych włosach mogła skorzystać z moich doświadczeń. Sama jakoś jeszcze nie trafiłam na "włosową siostrę" ale może takowa znajdzie mnie :)
Oto moja historia włosowa w obrazkach.


Tutaj mam 5 lat. Włosy bardzo jasny blond i proste.
Wierzchnie pasma włosów zawsze jaśniejsze ze względu na nadmorskie słońce.
Z biegiem lat włosy prawie wogóle nie ciemniały chociaż wszyscy mi to wróżyli.
Nie mam bladego pojęcia jak wyglądała pielęgnacja moich włosów, wiem tylko, że nie pozwalałam się czesać, przypuszczalnie z powodu przesuszenia słońcem i plątania.
Do dziś mi to zostało.
Włosy całkowicie naturalne, niefarbowane.






A tak moje włosy wyglądały gdy miałam około 20 -25 lat -około roku 2004-2006. Podcinane raz na rok, albo wcale.
Ulubione szampony tamtego okresu to Timotei do blondu, Mrs Potters, Schauma, Pantene. Czasami Fructis lub Nivea.
Najczęściej używany był jednak  ziołowy np Pokrzywowy lub Rumiankowy  kupowany w  dużych litrowych butlach firmy typu Eva Nature Style. Odżywkę stosowałam wtedy praktycznie za każdym razem (nie było innej możliwości by włosy rozczesać) Produkty wybierałam zupełnie losowo.
Włosy miałam wtedy dość suche na długości , ale przetłuszczające się i cienkie na tyle, że wymagały codziennego mycia.Oczywiście nie używałam olejków ani nie słyszałam wtedy o serum zabezpieczającym końcówki. Szampony, których używałam nie należały do łagodnych. Mimo wszystko długość, gęstość i jakość włosów jakie wtedy miałam teraz jest moim marzeniem.


Wiosną 2007 coś mnie naszło i użyłam pierwszej farby - była to Szlachetna perła Joanny. Jesienią sięgnęłam po Wellaton 12/1 a zimą 2007/2008 Garnier Naturals (jakiś popielaty blond) który nadał włosom odcień khaki. Potem obcięłam na krótko i jakiś czas miałam całkiem naturalne. W 2011 historia zatoczyła krąg  i wróciłam do "perły "
Potem Znowu ten sam Wellaton (kilkakrotnie), tutaj jeszcze jakiś pomarańczowy Color 100% Garniera (o matko co za głupota) , potem Garnier Naturals jakiś popielaty blond (by wrócić do miedzianego blondu) następnie wiosną  2012 Londa 18 i znowu perła. Po perełce Joanny Garnier 111+ i koniec Uff.


W latach 2011-2013 już stałą moją długością był bob- ramiona. Włosy skracałam za każdym razem o wiele za dużo niżby nadążyły urosnąć i przekroczyć linię ramion. Moim największym i najdurniejszym błędem powtarzanym cały czas było nakładanie farby na całe włosy. Zupełnie bezmyślnie pokrywałam mieszanką skórę głowy i resztę włosów. Nie wiedziałam nic o malaksowaniu. Nie wiedziałam też że można samemu osłabić oksydant i nie będzie żadnych ciapek.  Pomału ścinam wszystkie uszkodzone części włosów. Za półtora roku spodziewam się przyrostu takiego, który zastąpi zniszczenia.
Dziś nawet gdybym chciała pofarbować włosy zrobiłabym to zupełnie inaczej.  Na tą chwilę robię co parę miesięcy bardzo słabą mieszankę pigmentującą, ale i z tego pewnie wkrótce zrezygnuję.

*Dodano w październiku 2014 - mieszanki pigmentujące (brązem) u mnie tylko przybrudzają kolor, bo naturalny blond okazał się po lecie lekko oliwkowym bardzo chłodnym  z refleksami do cytrynowego.


Włosy wielokrotnie farbowane (arafatka i zielona bluza - naturalne)



Te zdjęcia pochodzą od roku 2007 do listopada 2013. I raczej to najgorszy okres jeśli chodzi o kondycję i wygląd włosów. Na przemian do tej pory włosy farbowałam by rozjaśnić a potem ścinałam ponieważ farby przyczyniały się do kruszenia i znacznych ubytków. Przez ten cały okres przetestowałam kilkakrotnie farby :
*Wellaton 12/1 (dawał ciepło biały kolor)
*Naturia Szlachetna Perła 212 (biało morelowy)
*Londa 18 i 89 platynowo -srebrny -tu już próby znalezienia odcienia zbliżonego do naturalnego
*Garner Nutrisse 111+ Sahara (biało srebrny)
i jeszcze inne, które średnio mi się podobały więc sięgałam po którąś z powyższych by przywrócić ulubiony odcień.
Przez 7 lat nie dorobiłam się już włosów dłuższych niż do łopatek i musiałam częściej mocno je podcinać.
Szampony i odżywki jakie najczęściej stosowałam to Wella, Fructis, Dove, Gliss Kur, Elseve, Herbal Essences.






Dwie ostatnie fotki (z turkusową koszulką i bokiem) zostały zrobione w ostatnich trzech miesiącach, w krótkich odstępach czasu. To moje ostatnie ostateczne mocne podcięcie i ostatni okres gdy mam na włosach farbę rozjaśniającą. Na tych zdjęciach jestem już po kilkakrotnym olejowaniu. Wypróbowałam kilka masek i odrobinę zmieniłam swoje zwyczaje w myciu i pielęgnacji. Recenzje i spis używanych na tym etapie produktów zamieszczę w kolejnych "aktualizacjach" przemian. Obecnie moim celem jest powrót do naturalnego koloru włosów albo chociaż ich przewaga, zwiększenie objętości i zapuszczenie ich przynajmniej do połowy pleców.




Ciąg dalszy moich perypetii tutaj i w postach oznaczonych etykietą "włosy" bądź "aktualizacje włosowe"

 *Dodano 19.10.14
A oto zestawienie fotek przekrojowo od marca 2014 do października 2014. Niektóre zdjęcia nie mają podpisu ponieważ nie były wykonywane w stałych odstępach czasu tylko w dowolnych dniach miesiąca.  Mam nadzieję że widać mimo wszystko przemiany i rezultaty pielęgnacji oraz zapuszczania włosów.





Jeśli masz bardzo podobne włosy odezwij się w komentarzu. Jeśli prowadzisz blog a przygotowałaś również swoją włosową historię - możesz śmiało dodać link w podpisie. Zapraszam.

3 komentarze:

  1. Mam takie pytania :) Po 1, czy Twój naturalny kolor włosów to właśnie jasny blond? I że tak z ciekawości zapytam, mierzyłaś sobie może obwód kucyka? Jeśli tak, to ile on wynosi? :)
    A przemianę widać, i to naprawdę sporą! Podobają mi się zdj, na których masz tak lekko pofalowane włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć !
    1.Tak, naturalnym kolorem jest jasny blond, aczkolwiek na długości , powyżej 8 cm to mieszanina farb, płukanek itp które stosowałam aby zrównać z odrostem, to co kiedyś rozjaśniłam.
    2.Zmierzyłam obwód kucyka specjalnie by Ci odpowiedzieć i wyszło 6cm. Nie mam jednak pewności czy zrobiłam to dość precyzyjnie.
    Dziękuję serdecznie za miłe słowa i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. patrzac po włosach moje włosy są identyczne.. nawet teraz identycznie wygladają bo ostatnio je sciełam...

    OdpowiedzUsuń

Twoje zdanie ma znaczenie ! Skomentuj :)