18.02.2014

FARBOWANIE WŁOSÓW ŁUPINAMI ORZECHA WŁOSKIEGO. Czy to wogóle działa ? Efekty na jasnym blondzie.

Wyszukane przez Google
Czy to jedna z legend typu "słyszałam że.." ? Krążą opinie, że wyciąg z orzechów potrafi wybrudzić na stałe umywalkę, skórę itp. Frapujące.
Sprawdziłam tą metodę używając orzechów suchych (niby jakie miałyby być w grudniu :).


Wyskubałam dwie garście orzechów włoskich z łupin. Co dało się zjeść, zjadłam a resztę elementów organicznych wrzuciłam do rondla i zalałam kilkoma szklankami wody. Gotowałam około 30 minut. uzyskując piękny nieprzezroczysty pachnący kompot. Kolor bardzo imponujący, pełen ciemnego brązowego pigmentu.
Zlałam przez sitko uzyskany płyn do dużego słoja. Odczekałam aż wystygnie i przystąpiłam do przygotowania moich włosów.Umyłam je szamponem oczyszczającym 2x po czym włosy zanurzyłam w orzechowym kompocie. Potrzebna mi była do tego dodatkowo mała miska (wielkości sałatkowej) i kubeczek do polewania . Rzeczywiście płyn zostawiał wyjątkowo mocne plamy gdziekolwiek kapnął , ale były one łatwo zmywane. Włosy miały kontakt orzechową płukanką około 15 minut, gdy zobaczyłam że najjaśniejsze pasma z grzywki zmieniły swój odcień na mokro. Odsączyłam resztę płynu i użyłam odrobiny odzywki b/s na całość bo orzech czyni włos bardzo matowym w dotyku i nie dałoby się tego rozczesać.Od razu ostrzegam że trzeba wytrzeć włosy czymś jednorazowym, starą koszulką albo ręcznikiem najbardziej dobitym jaki jest w domu.
Pora wysuszyć włosy i ocenić efekt. Korzystam z suszarki bo w sezonie zimowym nie wyobrażam sobie siedzieć z kapiącą fryzurą i lodowatym karkiem.

 Pierwsze zdjęcie to stan włosów, miesiąc po farbowaniu Garnier 111+, włosy "połamane" po nocy w koczku..A drugie to zdaje się dwa dni po zastosowaniu orzecha, umyte raz szamponem i po masce, oraz odżywce podsuszone suszarką i zwinięte szeroką frotką w koczek "prawoskrętny "na godzinę.



Moje spostrzeżenia są takie : sporo z tym orzechem zabawy, ale metoda świetna jeśli mamy włosy osłabione farbami i wysokoporowate. Bez ryzyka kolejnych zniszczeń możemy sobie ocieplić i delikatnie przyciemnić włosy rozjaśniane. Być może nawet dzieje się z nimi coś dobrego na poziomie chemicznym ( nie znam się na chemii tak dobrze, ale jestem świadoma, że "coś na pewno"). Efekt porównywalny do działania szamponetki. Włosy błyszczą ciepłym odcieniem złota.  Aromat orzechów poprawia samopoczucie. A ładny nowy kolor poprawia samoocenę. Jestem przekonana że w kolejnym sezonie orzechowym zrobię sobie znów takie farbowanie. Kolor oczywiście mógłby być bardziej intensywny i zostać na dłużej ale przy bardzo jasnym blondzie to nawet lepiej że wychodzi tak a nie inaczej. Stopniowe wypłukiwanie pozwala stopić optycznie kolor rozjaśniany z naturalnym i cel jest osiągnięty. Zanim sięgnie się po chemiczną farbę aby zrównać odrost warto spróbować orzechów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Twoje zdanie ma znaczenie ! Skomentuj :)