28.12.2016

AKTUALIZACJA WŁOSOWA GRUDZIEŃ 2016 - ROK W PIELĘGNACJI WŁOSÓW

Czy mnie oczy nie mylą ? Od ostatniej porządnej aktualizacji włosowej minęło ponad pół roku! Z włosomaniactwem to chyba jest jak z dietą. Po czasie intensywnej walki, eksperymentów i wysiłków przychodzi pora stabilizacji. Zauważcie- przez kilka tygodni, miesięcy wzmożonej pielęgnacji zazwyczaj zauważamy efekty, po około roku widać oczekiwany przyrost zdrowszych włosów. A potem chyba przychodzi taki czas, kiedy już dobrze znamy swoje włosy. Możemy przewidzieć ich reakcję na większość substancji, produktów. Zazwyczaj już umiemy wyeliminować czynnik niszczący. Nie stylizujemy w kierunku, który osłabia budulec włosów, nie przycinamy włosów do fryzury, którą już przerabialiśmy i okazała się złym wyborem ( tak jak u mnie z grubo ciętą grzywką). 

W aktualizacji z grudnia 2015 mniej więcej już zarysowywał się ostateczny styl najbardziej odpowiedniej dla mnie pielęgnacji. Rok czasu pomiędzy aktualizacjami to długi czas, ale naprawdę da się zobaczyć różnicę!


Jaki był dla moich włosów 2016 rok ? Moim zwyczajem stały się dwie fryzury - wysoki kucyk na Invisibobble lub mały koczek baletnicy również z użyciem Invisibobble. Patrząc z perspektywy ile szkód wyrządzały włosom dotychczasowe upięcia i gumki, przed wynalazkiem spiralnej Invisibobble, to tej jedynej nachwalić się nie mogę. Nie ma żadnych załamań ani ubytków w miejscu wiązania włosów. Końcówka koczka, która zwykle zachowuje się jak spalony filc tym razem wyjątkowo daje radę utrzymać elastyczność i nawilżenie.  Rozpuszczone włosy ostatnio noszę rzadko, głównie dlatego że koszmarnie niszczą się od szalika. Kołnierz kurtki też robi swoje- włosy bardzo się odkształcają, elektryzują i plączą.Po prostu nie wygląda to dobrze. Zimą wolę nosić włosy w koczku.

Włosy podcinałam  średnio co miesiąc o centymetr, czasami nawet trzy, jeśli jakość końcówki budziła zastrzeżenia. Samodzielnie za pomocą nożyczek- nieco już stępionych z Rossmanna i sporadycznie nowymi, wyjątkowo ostrymi dziecięcymi nożyczkami do papieru.


Zmieniłam trochę metodę cięcia -włosów nie przycinam już na prosto, zrezygnowałam tym samym z maszynki (co w sumie wyglądało nieźle ale na dłuższą metę sprzyjało rozdwajaniu). Obcinam włosy odwracając pasma metodą uderzania raz po raz ze skosu. Czyli właściwie cieniuję na 3-5 mm. W praktyce sprawia to, że proste bardzo cienkie włosy rzadziej zbijają się w strąki. Końcówki naturalnie zwężają się i tworzą kształt podobny do pędzelka do akwareli.

Zaprzyjaźniłam się na nowo z oliwą z oliwek i wróciłam do metody omo, czyli nakładam na umęczone końce garstkę oleju tuż przed samym myciem. Wymyślne maski, odżywki i półprodukty zastąpiłam jednym, jedynym Kallosem Banana. Po żadne silne farby nie sięgam nadal. W chwili chęci szaleństwa tylko gencjana. Może ostatecznie kiedyś zdecyduję się na jakieś różowe szamponetki.:) 
Dość znacząca zmiana w stosunku do poprzednich lat-  coraz częściej staram się myć włosy co drugi dzień. Ograniczenie kontaktu z detergentami, wodą, suszarką i grzebieniem ma niemałe znaczenie dla kondycji włosa.

W kwestii kosmetyków - z szamponów przeważnie królowała u mnie zaufana Schauma w kilku wersjach na przemian. Skóra głowy wymaga oczyszczającego szamponu i póki co z tych najłatwiej dostępnych w osiedlowych dyskontach nie znalazłam lepszego (chociaż 7 ziół z Kauflandu był też niczego sobie). Wspomniany już wcześniej Kallos Banana w roli maski-odżywki , ostatnio z dodatkiem kropli gencjany dla bardziej popielatego chłodniejszego odcienia. Nie przeprowadziłam ani jednej kuracji przyspieszania przyrostu (choć półtora butelki Jantara Farmony czeka na swoją kolej), może wkrótce.

Co pewnie teraz widać po kondycji spuszonych końcówek- praktycznie zrezygnowałam z silikonowego serum. Już mówię dlaczego. Substancje te u mnie głównie maskują przesuszenie, porowatość włosów a u mnie przede wszystkim przyczyniają się do tworzenia nieładnych strąków. Serum tak jakby przesuwa w czasie konieczność podcięcia ale w gruncie rzeczy pod spodem nie robi nic dobrego. Moim marzeniem jest uzyskanie zdrowych końcówek na tyle aby bez powierzchniowych kondycjonerów dawały się przeczesać i wychodziły bez szwanku z normalnych codziennych sytuacji, jak na przykład przyciśnięcie paskiem od torebki..



W zestawie fotek obok siebie możecie zobaczyć jak włosy zmieniły się od kwietnia do grudnia 2016.
Wpis z kwietnia 2016 na temat włosów zobrazował najsłabsze elementy - powracające ubytki w połowie włosów i na końcówkach, jeszcze podciętych na prosto. W czerwcu włosy w miarę wyrównane, ale cienkie aż przezroczyste. We wpisie z października (przedostatnie zdjęcie) włosy mam już w docelowej długości, ale przycięte w kierunku skosów.

Pomału do przodu!

A jak u Was wyglądał rok 2016 pod względem pielęgnacji włosów ? Jakieś zmiany, eksperymenty i nowości ? A może ulubione rytuały i sprawdzone produkty ? 
Podlinkujcie też w komentarzach , jeśli macie aktualnie u siebie na blogach podobne wpisy!
Tymczasem pozdrawiam i życzę szalonej zabawy sylwestrowej. Albo spokojnego wieczoru z książką i kotem na kolanach . Cokolwiek Was uszczęśliwia <3











20.12.2016

SZAMPON ZE SKLEPU KAUFLAND

Cześć!   Witam Was grudniowo przedgwiazkowo!

Podczas zakupów w większych dyskontach czy hipermarketach bardzo często zdarza mi się buszować po działach pielęgnacji włosów. Marki własne, produkowane dla sieci mogą mieć wiele zalet - stała dostępność, ekonomiczne opakowania i wyjątkowo niska cena.
Wiele klientów jednak omija takie produkty szerokim łukiem - bo opakowanie wygląda tanio i nie budzi zaufania. Czy słusznie ?
Niejedna włosomaniaczka przecież już dawno obaliła te schematy i zauważyła że nie to złoto co się świeci a często drogie luksusowe opakowania kosmetyków zawierają produkt o mizernym składzie. Zaś na dolnych półkach, gdzie cena nawet nie przekracza 5 zł czasami znajdzie się dokładnie to o co wszystkim chodziło, jedynie bez rewelacyjnej reklamy i obiecującej cuda etykiety.


Dzisiaj przyjrzymy się opakowaniu ziołowego szamponu z sieci Kaufland.
Solidną zieloną butlę znajdziecie w regularnej ofercie za około 3,49.Pojemność to 500ml czyli nawet więcej niż standardowe 400ml dla dużej butelki. Cena jest wręcz podejrzanie atrakcyjna. Pomyślałam- chyba warto sprawdzić!

12.12.2016

NEESS - ZESTAW DO MANICURE HYBRYDOWEGO


Dzisiejszy post jest pierwszym dotyczącym manicure hybrydowego.Jak pewnie zauważyliście tematyka paznokciowa pojawia się tu bardzo rzadko. Tymbardziej z dużą przyjemnością pokażę Wam wyjątkowy zestaw do samodzielnego wykonywania hybrydowego manicure w domu Neess.



06.12.2016

NAJPIĘKNIEJSZE ZAPACHY YANKEE CANDLE NA ZIMĘ

Kilka dni temu po raz pierwszy trafiłam na Yankee Candle dostępne stacjonarnie. Mogłam sobie zmysłowo zaszaleć i obwąchać wszystkie dostępne rodzaje wosków. Z wagi na to, że grudzień postanowiłam wybrać zapachy cieplutkie i łagodne, owocowe. Znajome i dobrze kojarzące się chyba każdemu. Pamiętacie, jak w dzieciństwie do paczek gwiazdkowych dawało się garstkę mandarynek lub kilka pomarańczy i jedną czekoladę ? Trochę z sentymentem wspominam czasy, gdy cytrusy były rarytasem :)

Jak widzicie na zdjęciu zapachy, które wybrałam to :
  • PINK GRAPEFRUIT - Doskonale odzwierciedla autentyczny kwaśno gorzki aromat przecinanego owocu. Najbardziej intensywny z całego zestawu.Bardzo apetyczny, świeży, soczysty!
  • BLACK CHERRY - Zapach łagodny, taki domowy i nie ma mowy aby komukolwiek mógł przeszkadzać. Pierwsze skojarzenie - słoiczek z wiśniami!Nastrojowy klimat gwarantowany.
  • ORANGE SPLASH - po prostu pomarańcze albo takie  landrynki półksiężyce (część z Was na pewno wie jakie to cukierki) Zapach bardzo zimowy, świąteczny. Przynoszący na myśl bakalie albo oranżadę.

Na pewno w gamie zapachów Yankee Candle jest jeszcze masa innych pięknych kompozycji, jednak ten wybór był moim pierwszym i jeśli kupicie takie same najpewniej Wam też  się spodobają :) Te pachniały przyjemnie na zimno, po podgrzaniu równie dobrze.
Miłe zapachy na pewno pomogą stworzyć uroczą zimową atmosferę w domu.

Miałyście już może dokładnie te zapachy ? Albo inne ? Czekam na rekomendacje Waszych ulubionych zapachów!


Ps Woski Yankee Candle kupiłam w supermarkecie Piotr i Paweł  po 7,99zł  szt ;>  W innych sklepach tej sieci też je pewnie znajdziecie :) Szeroką gamę zapachów znajdziecie też w sklepach internetowych.

16.11.2016

KRÓTKA RECENZJA KLOCKÓW DUPLO




Dziś mam dla Was krótką recenzję, która powstaje dzięki Streetcom. Razem z dzieckiem mamy okazję testować zestaw klocków Duplo. Nasze wrażenia - klocki są faktycznie solidnie wykonane i mają piękne kolory. Idealnie się łączą i co najważniejsze zaprojektowano je tak, aby były bezpieczną zabawką już dla półtorarocznego dziecka. Moje ma 4 lata ale z ogromną radością bawi się klockami przez długie godziny.
Wspólnie uczymy się cyferek, kolorów i kompozycji.
Co do trwałości i jakości Duplo, kolejny raz potwierdziło się moje pierwsze wrażenie jakie mieliśmy z zestawem "Mój pierwszy domek" Do dziś nie został uszkodzony ani jeden element!
Dziecko zachwycone, uszczęśliwione, pyta o więcej zestawów :)
W pudełku " Pociąg z cyferkami" znajdziemy klocki popakowane w woreczki, niektóre elementy luzem.





Takie oto ślimaczki do złożenia były w paczkach do rozdania dzieciom w gronie rodziny i znajomych. Bardzo sympatyczne, prawda ?

 Ostatnie elementy i można jechać  :)



 Dzieło, które widzicie na fotce powyżej maluch ułożył samodzielnie obserwując zdjęcie na pudełku. Słusznie producent twierdzi- klocki rozwijają kreatywność i skutecznie poruszają dziecięcą wyobraźnię.
Serdecznie polecamy i idziemy się bawić :)

#LEGODUPLO #BawiIUczy #SwiatLEGODUPLO #KreatywnoscMaluszka

25.10.2016

ULUBIEŃCY, DENKA I NOWOŚCI KOSMETYCZNE


Witam Was serdecznie. Dziś mam wpis o kosmetykach. Mam wrażenie, że ostatni taki przygotowywałam wieki temu. Tymbardziej z większą  ekscytacją opowiem co ciekawego warto kupić. Mam tu kilka drobiazgów makijażowych, trzy szampony, trochę pielęgnacji twarzy, ciała oraz perfumy. Lecimy !


Od lewej - szampony. Tu nie będzie zaskoczeniem chyba. Od kilku lat sięgam po Schaumy różnego rodzaju. Jest to marka moich ulubionych i najlepiej dotąd tolerowanych drogeryjnych szamponów. O zielonym -siedem ziół niegdyś przygotowywałam odrębny post.Jest to szampon najsilniej oczyszczający o uniwersalnym zapachu, czyli dla obojga płci. Jest to jedyny rodzaj, który mam w łazience na okrągło. Kolejny zielony- limonkowy jest dedykowany bardziej dla mężczyzn a pachnie jak coca cola. Swoją konsystencją, kolorem i jakością bardzo przypomina żel pod prysznic. Od czasu do czasu sama używam, gdy znudzą mi się te damskie.Działa bardzo dobrze. Różowy jest u mnie dopiero od paru dni. Perłowy, pachnący. Po dłuższym stosowaniu na pewno będę potrafiła dokładniej go opisać. Schaumy dostaniecie w Biedronkach za ok 6-7 zł i we właściwie każdej drogerii.

Żel pod prysznic - peeling Verona to rzecz, którą kupiłam raczej z ciekawości, w małej lokalnej drogerii za 3,99. Bardzo ładnie to pachnie. Oliwkowy faktycznie kojarzy się z oliwkami. Peeling robi dobre rzeczy ze skórą na nogach. Po jednym szorowaniu bardzo wygładza i pomaga zwalczyć przesuszenia czy otarcia. Ludzie z alergią na proszki i barwniki w tkaninach pewnie wiedzą doskonale jakie otarcie mam na myśli. Jeśli gdzieś wypatrzę ten produkt być może kupię ponownie. Sympatyczny był.


Korektor Bell z Biedronki Multi Mineral Anti Age Concealer kupiłam ponieważ był tak super łatwo dostępny i niedrogi, że nie widziałam sensu chodzić za innym. No i niestety muszę tu przyznać, że każdy jeden jaki próbuję w tej kategorii cenowej rozczarowuje.Produkt rozjaśnia sińce w dolinie łez ale niech Was ręka broni dotykać tym powieki lub bliskiej okolicy oczu. A już na pewno nie używajcie tego jako baza pod cień. U mnie produkt wywołuje podrażnienie - zupełnie jakbym oko zatarła kremem.  Wydawało mi się, że nie należę do szczególnie wrażliwych osób na takie produkty a jednak. Muszę bardziej krytycznie przyglądać się składom. Coś tam nie teges.

Tusz do rzęs zółty Lovely  Curling Pump Up to już klasyk. Naprawdę dobrze wymyślony produkt.  Na zdjęciu już zdenkowany, który świetnie działał przez ponad pół roku (przy czym ja nie maluję oczu codziennie) . Kolejny, nowy  leży w kosmetyczce. Przede wszystkim w tym tuszu jest idealna szczoteczka, która pokrywa rzęsy od samej nasady. Przy jasnych blond włoskach to widac od razu. Oprócz tego jest trwały, ładnie pogrubia, wydłuża, nie kruszy się, nie klei. 

Ingrid - podkład mineral Silk&Lift, to produkt, o którym na ewno kiedyś wspomniałam.To nadal jest moje pierwsze opakowanie i właśnie widzę denko.  Posiadam kolor porcelanowy i jestem nim zachwycona. Ma bardzo neutralne tony - ani za różowy ani za zółty. Jest prawie niewidoczny  w stosunku do kolorytu mojej cery. Ogromny plus za trwałość, łagodność względem skóry i mocne krycie. Po nałożeniu tekstura prawie niezauważalna. Na pewno kupię kolejny, bo nigdy dotąd nie miałam lepszego. Dostępny w szafach w dużych spożywczakach i małych osiedlowych drogeriach za 6- 8 zł.

Krem pod oczy Rival de Loop  Q10 to moje kolejne opakowanie tego produktu, z tym że wcześniej sięgałam po serię Hydro, bardziej na bazie wody.  Bardzo dobrze toleruję pod względem składu a produkt daje miłe uczucie wypoczętych powiek. 


Rival de Loop Peeling. Już o nim piałam i to sporo. Odsyłam do obszernego wpisu o Rival de Loop. Minusem produktu jest to że Rossmann stale sobie podnosi jego cenę. Całkiem niedawno w promocji kupowałam go za 3,99 a teraz przecena to 4, 49, Regularna cena 5,99. Z tego powodu czasami kupuję coś innego. Bo takie coś mnie wkurza.

Nivea Krem do oczyszczania(granatowa tuba) opisałam bardzo dokładnie  tutaj. Uzywam go za każdym razem do usuwania tuszu z rzęs. Potem  biorę na dłoń porcję dowolnego bardziej mydlanego produktu i demakijaż z głowy.

Isana Young to produkt , który kupiłam w celu dokładnego oczyszczania twarzy i walki z zapchanymi porami. Niestety latem okazało się że podczas stosowania czerwonych syfków na skroniach było sto razy więcej. Co w sumie utwierdziło mnie we wniosku uczulenia na światło słoneczne. Produkt tego typu nie był w stanie pomóc. Za to od jesieni  do wiosny, gdy twarz nie nosi śladów żadnych stanów zapalnych to jak najbardziej się dogadujemy. Raz w tygodniu w celu znormalizowania i oczyszczenia z wszelakich matowych placków i grudek. Omijać oczy ze względu na mentolowe działanie.
Produkt Isany S.o.s. Clear ma formułe białej gęstej pasty z drobinkami peelingu. Pachnie lekko ogórkowo. Wydaje mi się być z zamysłu odpowiedzią na pastę Ziaji z manuka. Lepszy jednak bo bez konserwantów, które Ziaja pakuje do wszystkiego.

Antyperspirant Isae to cudo z Biedronki za 3,39 czy coś w ten deseń. Istnieje kilka kolorów  czyli rodzai. Ja wybrałam Dry bez parabenów i alkoholu, z alantoiną. Isae aktualnie jest produkowany prze Pharma CF (Bond, Cztery pory roku, Venus). Poza oczywistą zaletą, którą jest bardzo niska cena o dziwo antyperspirant działa wyjątkowo dobrze. Wybrałam dokładnie ten ze względu na zapach - wydał mi się znajomy jesli nie podobny do seledynowego Fa. Jak na Biedronkowy produkt za grosze Isae charakteryzuje lekka świeża nuta, jakby bambusowa. Generalnie warto kupić!

Krem Hydro Rival de Loop (mały słoik z niebieską nakrętką) to także mój stały bywalec kosmetyczki. Dobrze nawilża i nie natłuszcza. Przy skórze z tendencją do trądziku sezonowego "cholera wie jakiej przyczyny"  to bardzo ważne. Wspominałam już o tym kremie tutu  i nawet tu, dwa lata temu.

Krem Avon Nutra Effects (duży biały słój) to produkt, który udało mi się otrzymać do testowania od Streetcom. W jednym z poprzednich wpisów znajdziecie więcej informacji na temat tego serwisu i innych podobnych. Krem w sam sobie sympatyczny, nawilżający ale ze względu na skład najlepiej sprawdza się jako balsam do nóg, pośladków. Dosłownie.  Co prawda zaoszczędzono dodatku parabenów, formaliny itp ale jako bazę dano wodę, olej mineralny, glicerynę i parafinę, zaraz potem silikoni długo długo chemiczny ciąg nazw a na końcu ekstrakt z nasion chia. Czyli jak widzicie od pasa w dół ok.

Perfumy Wish Chopard - o nich wspomniałam już przy okazji pisania recenzji Contradiction Calvina Kleina. Po wielu, wielu latach poszukiwań zupełnie przypadkiem trafiłam na ten zapach. Jako nastolatka kiedyś kupiłam na bazarku za grosze Black Onyx Yellow Light  w białej butelce (chyba taki ). Choć jakościowo pewnie wyrób był słaby - zapach mnie zachwycał i tak wpasował się w moją osobowość, że nie wyobrażałam sobie nigdy z tych perfum  rezygnować. Niestety o Black Onyx kompletnie słuch zaginął, ale jakimś cudem Chopard stworzył zapach na podobieństwo tej nuty. Może Wish był tym pierwszym ? Nie mam pojęcia. Jest fantastyczny. Można go chyba opisać jako orientalno waniliowy. Dla mnie to zapach na cały rok, uwielbiam gdy cały mój świat tak pachnie.

To tyle na dziś! Dzięki za dotrwanie do końca posta. Pozdrawiam!

Inne wpisy o kosmetykach , które mogą Cię zainteresować :

http://elleemvogue.blogspot.com/2015/05/nowosci-zakupy-essence-lip-liner-lovely.html
http://elleemvogue.blogspot.com/2015/08/ndw-22-beach-waves-pielegnacja-wosow-i.html     (Schauma)
http://elleemvogue.blogspot.com/2015/11/ulubiency-nowosci-godni-polecenia.html

13.10.2016

DO JAKIEGO MOMENTU WARTO ZAPUSZCZAĆ CIENKIE WŁOSY Z NATURY ?

Witajcie Kochani!

Dla Tych, którzy są na moim blogu po raz pierwszy - oto dla Was bardzo skrócona moja historia włosowa sprzed kilku lat do dziś. Jako posiadaczka włosów naturalnie jasnych  i zmieniających swoje odcienie zimą na sianowato bury od czasu do czasu lubiłam podkręcić kolor do nieco jaśniejszego za pomocą bardzo jasnych farb drogeryjnych. Mało świadoma wówczas na czym polega takie rozjaśnianie pewnego razu przefajnowałam. Pokruszyło mi się niemal wszystko co było ślicznie platynowe i zaczęłam kilkuletnią żmudną nierówną walkę z naturą próbując wzmocnić, zapuścić i odratować włosy. Nie bardzo miałam ochotę obcinać włosy na krótko, co pewnie byłoby najsensowniejszym rozwiązaniem. Przycinając co parę tygodni po centymetrze obchodząc się z włosami jak z jajem spędziłam ostatnie 3- 4  lata. Doszłam do długości mniej więcej za łopatki w naturalnym kolorze i powiedziałam stop. Tutaj jest moje miejsce.



Przysięgam, kilkakrotnie próbowałam zapuszczać włosy dłuższe, jednak te bardzo plątały się i codziennie skręcały w bardzo trudne (nie do odratowania ) supełki i kołtuny. Zupełnie jakby złe chochliki przygryzały mi końcówki  kiedy nie patrzę!
Chociaż nawet nie było zbyt wiele widocznych połamanych czy rozdwojonych końcówek, ostatnie 10 cm włosów najczęściej lubi robić się bardzo szorstkie i dziwnie zbite, bez możliwości przeczesania. A nie mówię tu o włosach spalonych farbami czy rozjaśniaczami. Nie używam nawet lokówek, prostownic, lakierów, pianek.
Tylko świeżo po umyciu i nałożeniu bardzo treściwej silikonowej odżywki włosy jako tako współpracują, a jednak ta długość jest bardzo trudna do utrzymania w dobrej kondycji. Niewiele pomagają oleje ani serum - im dłużej, tym po prostu coraz cieniej i słabiej. Jeśli włosów nie przytnę pod wpływem nagłego impulsu do ramion to nie przycinane i tak najpewniej cały czas będą oscylowały plus minus w tym samym miejscu.
Od dziecka nigdy nie miałam włosów dłuższych niż okładnie takie jak teraz. Czyżby genetycznie ta maksymalna długość była u mnie zaprogramowana i nie do pokonania ? Czy sprawa wygląda podobnie u wszystkich posiadaczek włosów z natury cienkich ?

Jestem ciekawa, czy któraś z Was zauważyła podobną rzecz u siebie ?





Dla mnie ta długość tuż za łopatki okazała się optymalną. Nie chcę mieć na razie włosów krótszych to i pozostaje mi tylko pielęgnować co dała natura.  :)



"TESTUJ ZA DARMO " CZYLI O TYM JAK OSIĄGNĄĆ ZYSKI Z AKTYWNOŚCI NA BLOGU I W INTERNECIE.

Witajcie drodzy Czytelnicy i Czytelniczki! Dziś opowiem Wam wszystko o co wstydziliście się spytać a pewnie chcielibyście wiedzieć na temat "testowania za darmo". Jak to zrobić? Gdzie tego szukać? Gdzie się zgłosić? I jak zarobić coś na swojej pasji - w tym przypadku prowadzeniu blogów. Jakie warunki powinien spełniać blog by ktoś zechciał podjąć z autorem współpracę ?


01.09.2016

KOSMETYKI, KTÓRE OKAZAŁY SIĘ ABSOLUTNIE ZBĘDNE TEGO LATA !

Cześć !
Podobny wpis przygotowywałam już dla Was rok temu. Wtedy oprócz kosmetyków ochronnych przeciwsłonecznych  wymieniłam trochę kolorówki. Tym razem lista w niezbędniku będzie znacznie krótsza. 

Może akurat ktoś wybiera się na urlop i wpis będzie pomocny. Nawet jeśli nie zgodzicie się z czymś :) 


U mnie podczas wyjazdów, jak zauważyłam wiele produktów okazało się kompletnie niepotrzebnym bagażem. 

No więc tym razem inaczej ! 

Czego na pewno nie warto było brać na wakacje?


  • Eyelinera czyli tuszu do kresek. Ani wodoodporny ani matowy, ani połyskliwy. Żaden!
  • Wodoodpornego tuszu do rzęs. Kiedy zamierzałam się opalać, kąpać w morzu to po prostu nie nakładałam takiego makijażu. A już tymbardziej nie chciałoby mi się co wieczór usuwać takiego tuszu.
  • Bronzera
  • Różu
  • Kryjącego podkładu. Skoro jest lato,  buzie są piegowate, przyrumienione i jest to rzecz absolutnie normalna. Wyrównywanie kolorytu można sobie darować.
  • Korektora pod oczy- argument taki jak powyżej
  • Pudru prasowanego
  • Pędzli i gąbeczek
  • Cieni, kredek
  • Kremu pod oczy. Kto używa kremu pod oczy każdego dnia ? No ja nie. Kilka dni z rzędu różnicy nie zrobi.
  • Kremu do rąk. Argument taki sam jak powyżej
  • Lakieru do paznokci i zmywacza. Ja tuż przed krótkim wyjazdem maluję paznokcie u stóp raz, dwiema warstwami sprawdzonego i trwałego lakieru. Przynajmniej przez tydzień nie muszę niczego dotykać. U rąk raczej sobie odpuszczam.


Co naprawdę okazało się niezbędne ?


  • Nowy, idealnie pokrywający rzęsy lekki tusz. Łatwo zmywalny niemal każdym produktem do mycia oczu. Sprawdzony wieki temu i absolutnie niezawodny. Tym razem jest to zółty Curling Pump Up Lovely.
  • Coś do demakijażu. A jeszcze prościej -żel do mycia twarzy , który zmywa tusz. Polecam zielony Clean&Care Rival de Loop z Rossmanna.Oczywiście zupełnie wystarczy taki, który akurat macie na codzień. Dla mnie Rival de Loop jest pewnym wyborem i sprawdza się zawsze. Do tego ładnie, świeżo pachnie. Tu znajdziecie fotki i szerszy opis.
  • Krem przeciw oparzeniom słonecznym spf 50. Tutaj okazało się najbardziej skuteczne dziecięce mazidło Babydream. Idealne na dekolt, ramiona, kark, nos. Czyli miejsca, które latem naprawdę dostają w skórę. Resztę ciała - o ile zamierzam poddawać się pełnej ekspozycji na słońce balsam do opalania przynajmniej spf 10. Profilaktycznie. Neutralnie piszę o kremie nawilżającym do twarzy. Najlepszy jaki znam to Hydro z Rivala, ale latem moja cera nawet i tego nie wymaga.
  • Antyperspirant w kulce. Wypróbowałam naprawdę wielu kosmetyków tego typu i mój aktualny numer jeden Fa- czarny, lub biało fioletowy. 
  • Szampon. Jeden i to oczyszczający.  Latem wyjątkowo sumiennie staram się myć włosy co drugi dzień. Przy cienkich, a szybko przetłuszczających się włosach trzeba było znaleźć jakieś rozwiązanie. W tej roli u mnie ponownie Schauma 7 ziół - jednak pucuję pianą tylko skórę głowy, resztę na długości odświeża piana. 
  • Odżywka lub serum silikonowe. Piszę albo -albo ponieważ chodzi tu tylko zabezpieczenie przed przesuszeniem i poniszczeniem jaśniejących od słońca końcówek.
  • Pilniczek do paznokci lub cążki. U mnie paznokcie u dłoni koncertowo pękają po bokach prawie za każdym razem gdy wynoszę rower. Bez pilnika lub cążek nie dałabym rady. 
  • Pumeks - już mówię dlaczego- mam jedne takie sandałki japonki z Diverse, które barwią stopy. Jeśli macie jakieś nowe butki z ciemną wkładką miejcie na uwadze, że też może się to zdarzyć. Te moje sandałki są nadal bardzo wygodne, więc będę je nosić aż się rozpadną. Pumeks muszę mieć z nimi w komplecie. 
  • Jeden produkt do mycia ciała. Jeśli miałabym wybrać mały pojemnościowo żel pod prysznic to ponownie sięgnę po Lidlowski Cien - ciemnoróżowy Red Sun o zapachu paczuli. Ma w składzie SLES ( z tego co pamiętam) więc na dobrą sprawę można się nim umyć od stóp do głów. Brak methylisothiazolinone i hydantoiny. Zapachowo - to mój ideał !
  • Grzebień - jedyny punkt zgodny z zeszłorocznym wpisem - mój stary dobry Donegal (ten do czesania mokrych włosów) bo bez niego jak bez ręki.
  • Gumka do włosów. Tutaj nadal jest moim faworytem Invisibobble.
  • Spray przeciw komarom i Fenistil w przypadku bąbli po ukąszeniach :)
To tyle tym razem. Pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku. Albo sympatycznego rozpoczęcia roku szkolnego :)

17.08.2016

FILMY, SERIALE, KSIĄŻKI. REKOMENDACJE NA SIERPIEŃ 2016

Witajcie po długiej wakacyjnej przerwie !

Dziś mam dla Was ponownie garstkę rekomendacji kulturalnych. Lato za chwilę nam umknie, nad morzem pompuje deszcz niemal na okrągło. Tymczasem zapraszam do lektury :)



28.06.2016

CREME CARE NIVEA . KREM DO OCZYSZCZANIA TWARZY.

Dziś Wam pokażę kolejną nowość od Nivea. Tym razem jest to krem oczyszczający - do mycia twarzy.  Muszę przyznać że z wielką dozą nieufności sięgnęłam po kosmetyk- bo ani to typowy krem, maseczka ani żel do mycia. Już mówię dlaczego - pachnie dokładnie tak samo jak klasyczny krem Nivea, ma konsystencję balsamu a w kontakcie z wodą nie pieni się. W sposobie działania bardzo przypomina oczyszczanie olejem. Krem należy nanieść na skórę twarzy, szyi, dekoltu, wmasować delikatnie a potem spłukać wodą, twarz osuszyć.


Krem do oczyszczania Nivea nie ma praktycznie nic wspólnego z typowym produktem do mycia twarzy, ale działa dobrze. Jak to możliwe ? Cała tajemnica ukryta w składzie. Przede wszystkim - nie ma SLES-ów i innych popularnych detergentów, które miałyby za zadanie usuwanie sebum i tworzenie piany. Skóra twarzy ma o jednak wiele większe spektrum potrzeb (jakoś nie przepada za zwykłym mydłem w płynie :) - w tym przypadku krem gwarantuje odświeżenie, nawilżenie i odprężenie skóry. Demakijaż jest możliwy, o ile produkty makijażowe nie były wodoodporne. Sam tusz do rzęs rozpuszcza się. Produkt nie podrażnia i nie szczypie w oczy.



Czy warto ten produkt kupić ?
Tak jeśli jeśli cera twoja często wydaje się sucha i zmęczona.
Ci, którzy oczekują oczyszczenia i zmatowienia będą zdezorientowani.Mimo, że stosuję się ten krem  dziwnie - efekt po umyciu jest miły- skóra robi się gładka i bardzo aksamitna. Warto spróbować. Dostępny jest już w większości drogerii za około 15zł (150ml) Strona producenta tu.



20.06.2016

31.05.2016

KSIĄŻKI FILMY SERIALE. REKOMENDACJE NA MAJ 2016




Cześć Dziewczyny i Chłopaki !
Mam dla Was przygotowany osobisty ranking ostatnio obejrzanych, przeczytanych rzeczy z którymi warto się zapoznać.  Wzruszające, dramatyczne i zaskakujące...Może podczas urlopu rekomendacje się przydadzą. Zapraszam (linki poniżej)!

30.05.2016

NIVEA Q10 PLUS

Dziś mam dla Was recenzję kolejnych produktów od Nivea , tym razem z serii Q10.

Oba produkty pojawiły się w mojej kosmetyczce około miesiąc temu i pora przyjrzeć się ich działaniu.

Linia NIVEA Q10 Plus zwalcza istniejące zmarszczki oraz widoczne linie poprzez zwiększenie ilości naturalnie występującego w skórze koenzymu Q10 i dogłębne nawilżenie.


SERUM Q10 plus PRZECIWZMARSZCZKOWE PERŁY MŁODOŚCI

 To zupełnie nowe serum jest w postaci żelu z dodatkiem żółtych aktywnych kuleczek. Zamknięte w bardzo funkcjonalnym pojemniczku z dozownikiem. Serum ma przyjemny lekki, kwiatowy zapach. Szybko się wchłania, skutecznie nawilża i wygładza skórę. Może też pełnić funkcję bazy pod makijaż. Jak widać w składzie poniżej produkt jest na bazie wody z dodatkiem silikonów, gliceryny, glikolu i całkiem niedaleko znajduje się rzeczony Q10 wraz z Hyaluronianem Sodu i kreatyną. Zbyt naturalnie nie jest ale za to dość neutralnie (na pewno nie gorzej niż w przeciętnym podkładzie, który w zasadzie bez większego filozofowania kładziemy na buzię. Serum tworzy przyjemny ochronny film i przede wszystkim pomaga skórze utrzymać nawilżenie, sprężystość. Podczas testowania produktu zauważyłam, że w ciągu kilku dni serum poprawia kondycję przesuszonych partii skóry. Ja głębokich ani mimicznych zmarszczek nie mam, ale odwodnienie i wiotkość skóry wokół oczu to problemy z którymi serum daje sobie radę.


SKŁADNIKI AKTYWNE Serum:

  • koenzym Q10 naturalnie występujący w skórze pełni kluczową rolę w procesie metabolizmu i regeneracji komórek, obniża liczbę wolnych rodników i chroni włókna kolagenowe,
  • kwas hialuronowy – wiąże wodę w skórze i zapewnia widoczne wygładzenie,
  • kreatyna – wspiera metabolizm komórek skóry i pomaga zwalczać oznaki starzenia.
Skład: Aqua, Cyclomethicone, Glycerin, Polymethylsilsesquioxane, Propylene Glycol, Methylpropanediol, Ubiquinone, Sodium Hyaluronate, Creatine, 1-Methylhydantoin-2- Imide, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Dimethiconol, Chondrus Crispus Powder, Sodium Acrylic Acid/VP Crosspolymer, PVM/ MA Copolymer, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Sodium Citrate, Calcium Chloride, 1,2-Hexanediol, Algin, Sodium Laureth Sulfate, Phenoxyethanol, Alpha-Isomethyl Ionone, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Limonene, Linalool, Benzyl Alcohol, Parfum, CI 11680, CI 12085, CI 77891


 Drugi produkt:

 KREM PRZECIWZMARSZCZKOWY NIVEA Q10 PLUS na dzień


Ulepszona formuła zapewnia intensywne nawilżenie i widoczne wygładzenie skóry od zewnątrz, dzięki zwiększeniu naturalnego poziomu koenzymu Q10.


Krem Q10 ma lekką wodno- oleistą konsystencję. Jak widać po składzie - nie ma tu już "maskujących" na początku składu silikonów a jest za to odżywcze masło shea z gliceryną, Q10 trochę dalej i sporo substancji "pomocniczych". Masło shea powoduje, że jako krem nawilżający Q10 plus zaliczyłabym raczej do tłustych (treściwych).  Podczas upałów skóra zwyczajnie w świecie może się błyszczeć.  (Ja osobiście jednak wolę się świecić niż łuszczyć:) W stosowaniu- trochę za ciężki, w działaniu skuteczny i nie można mu niczego złego zarzucić.Ideał dla skóry zmęczonej, przesuszonej.
Bardzo ważny a nawet absolutnie niezbędny filtr przeciwsłoneczny SPF15 chroni skórę przed przebarwieniami i piegami. Oczywiście wiem, SPF15 to niedużo, ale lepsza taka ochrona, niż żadna. Wygodna, niedokuczliwa (niebieląca) formuła z filtrem to dla mnie duży plus. Przynajmniej nie ma parafiny.
Podsumowując. Na pewno znajdzie się ktoś, któ powie że super, ktoś inny że fatalnie. Ja po zużyciu tego słoiczka raczej sięgnę po inny, bardziej z ciekawości. Nivea robi kremy coraz bardziej interesujące.

Aqua, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Alcohol, Ethylhexyl Salicylate, Methylpropanediol,Glyceryl Stearate SE, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Octocrylene, C12-15 Alkyl Benzoate, Caprylic/Capric Triglyceride, Sodium Phenylbenzimidazole Sulfonate, Synthetic Beeswax, Ubiquinone, Creatine, 1-Methylhydantoin-2-Imide, Tocopheryl Acetate, Xanthan Gum, Carbomer, Dimethicone, Trisodium EDTA, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Limonene, Parfum 

A dla Was który produkt Nivea okazał się najlepszy ?

PS. Na stronie Nivea można nadal zapisywać się do testowania kosmetyków. ;-)

11.05.2016

ULUBIEŃCY KOSMETYCZNI : YVES ROCHER, NIVEA, AMLA, OLEJ KOKOSOWY.



Zima i przedwiośnie upłynęło mi pod znakiem wyjątkowych kosmetyków nie znanej mi osobiście wcześniej marki Yves Rocher i muszę przyznać że to bardzo miła znajomość! Po pierwsze - nietuzinkowe apetyczne nuty zapachowe, po drugie wyjątkowo przyjazne składy no i po trzecie najistotniejsze -świetne działanie. Będzie też o zaskakująco dobrych produktach Nivea, olejku Dabur Amla i Jantarze Farmony.

24.04.2016

CALVIN KLEIN CONTRADICTION. ZMYSŁOWE I TAJEMNICZE...


Witajcie Kochani. Dziś napiszę Wam o perfumach. Co prawda słowem nie da się dokładnie zapachu przekazać, ale wrażenie jak najbardziej. Być może zapach okaże się Waszym ideałem ?

Nuta głowy: piwonia, lilia, jaśmin goryczkowiec, orchidea, konwalia, róża 
Nuta serca: jeżyna, eukaliptus, kwiat gruszy, bez, jaśmin
Nuta podstawy: drzewo sandałowe, fasolka tonka, piżmo
Brzmi znajomo ? Mowa o Contradiction - Calvin Klein .



To odbicie każdej kobiety. Ukazuje jej wnętrze pełne sprzeczności. Zapach, który jest zmienny jak kobieta, powabny, ciepły, ale tez egzotyczny, tajemniczy i uwodzicielski. Orientalno roślina kompozycja zapachowa.



Zapachy z kolekcji Kleina mają charakter uniwersalny i ponadczasowy. Dla mnie to pierwszy i mam ochotę poznać inne legendy tej marki jak Euphoria, Eternity, Escape czy In2U. Może tutaj zacznę tutaj Perfumesco.pl.  :)

Mi kompozycja przypomina czarną porzeczkę, piwonie i miód. Goryczka stopniowo uwalnia słodkość nektaru.

Woda perfumowana Contradiction jest zdecydowana, rozpoznawalna i w moim odczuciu intensywna. 
Ciekawa, z nutą kwiatów orientu. Ma swój wyszukany, szlachetny charakter. Ciepły i subtelnie kobiecy a równocześnie odważny.
Niejednoznaczny i przekorny. Jest spora szansa, że się spodoba. Trzeba po prostu powąchać i poznać. Warto!


Na Perfumesco.pl zapach dostępny jest w ekonomicznej wersji 100ml. w pięknym nowoczesnym, minimalistycznym flakoniku.






 Znacie już Contradiction ?

Ps. W następnym odcinku "perfumeryjnym" będzie o Wish Chopard  :) Do zobaczenia.

03.04.2016

AKTUALIZACJA WŁOSOWA NA KWIECIEŃ 2016. INSPIRACJE

Witajcie!
Po kilku miesiącach przerwy jestem znów z aktualizacją włosową. Podsumowując - od ponad dwóch lat zapuszczam włosy i teraz kiedy dotrwałam do upragnionej długości mam ochotę wrócić do początku.



13.03.2016

NIVEA REPAIR & TARGETED CARE




 Witajcie serdecznie ! Dziś mam dla Was recenzję duetu szamponu i odżywki z nowej serii Nivea. 
Repair &Targeted care to seria przygotowana z myślą o włosach suchych, łamliwych i zniszczonych. 




Oba produkty, szampon i odżywka - jak pisze producent - NIVEA® Repair & Targeted Care z Systemem Inteligentnej Odbudowy – zawierają płynną keratynę oraz pielęgnujący pantenol, które chronią i regenerują włosy, co :

  • Pielęgnuje wykrywając zniszczone fragmenty włosów i odbudowuje je dokładnie tam, gdzie potrzeba
  • Wzmacnia włosy poprzez odbudowę ich wnętrza
  • Chroni włosy przed uszkodzeniami i zapobiega ich łamaniu
Rekomendowana cena detaliczna obu produktów to  9,99 zł/ 200ml.


 Składy wyglądają następująco :




Szampon:


 Odżywka :


Najnowsze opakowania produktów Nivea mają zupełnie inny kształt i trochę inne zamknięcia. Choć nie dotarłam jeszcze do końcówki produktu, zdaje się że w tej wersji odżywkę będzie nieco łatwiej wydobyć. Linia Repair &Targeted charakteryzuje się znajomym cukierkowym zapachem, gęstą i treściwą konsystencją. Szampon bardzo wydajnie się pieni - na całe włosy wystarcza mi dosłownie dwie krople produktu. Zważywszy na to, że nie szoruję włosów na długości a skupiam się tylko na skórze głowy mam wrażenie że szampon wystarczy mi na bardzo długo. 

Zerknijmy na składy. O odżywce nie można powiedzieć złego słowa - skład ma przyzwoity (silikon, pantenol, keratyna, olej makadamia) i dobre działanie. Pięknie ułatwia rozczesywanie i zapobiega kołtunom. Trochę szkoda, że nie wymyślono ekonomicznych opakowań -w dużych wiaderkach :)

A czy szampon z dodatkiem silikonu i substancji pielęgnujących to dobry pomysł ? Wygląda na to że w tym przypadku tak. Już mówię dlaczego - kompozycja ze SleS działa na włosy bardzo przyzwoicie. Skóra głowy nie jest podrażniona, włosy domyte i lekkie a przy tym gładkie i niesplątane. Dodatkowym atutem jest brak MiT, PeG i hydantoiny ( z powodu ich obecności nie stosuję bardzo wielu kosmetyków). A coraz trudniej dobrać kosmetyki nieuczulające i niedrażniące, same nieraz pewnie się przekonałyście. Na szczęście póki co Nivea spełnia wszystkie moje oczekiwania i z całą pewnością mogę polecić serię Repair &Targetet care :)

W następnym wpisie
- aktualizacja włosowa
-pielęgnacja włosów po zimie

Do poczytania !

19.02.2016

Organizacja, rozwój, inspiracje.


Hej!

Pewnie się zastanawiacie, gdzie mnie wcięło :) Wszystko w porządku, to tylko komputer uległ poważnej awarii. Na kilka tygodni nie miałam dostępu nawet do twardego dysku, nie mówiąc już o bazie zdjęć i tak dalej.  Po tej przymusowej przerwie technicznej napiszę Wam kilka słów o  planach blogowych na najbliższy czas. Na blogu prawdopodobnie pojawi się też kilka nowych tematów. Dziś zacznę od mojej metody na lepszą organizację, motywację, utrzymywanie porządku i realizowanie marzeń (a tak ! )





Tworzę listy spraw do zrealizowania. Małe karteczki naprawdę pomagają uniknąć chaosu i zapominania. Noszenie małej ściągi z listą nie jest żadnym obciachem. Kto się wraca do Biedronki po mleko :->
Jeśli masz miejsce - zamieść sobie nad biurkiem tablicę do przypinania notatek. Jeśli nie - uzywaj choćby zółtej taśmy malarskiej i małych karteczek. To co najważniejsze - najlepiej by było zapisane w zasięgu wzroku.


Ustalam cele z podziałem na terminy - cele na tydzień, miesiąc, pół roku, rok itp . To niesamowicie pomaga podświadomości . Po powiedzeniu sobie na głos jakie są pragnienia jesteś bliżej właściwym kierunkom działania. Wewnętrzny głos sprawi, że raczej nie zasabotujesz swoich planów wybierając decyzje, które odsuwałyby Cię od zamierzonego wcześniej celu. Ja od czasu do czasu tworzę taką listę  i przykładowo :" Cele tygodniowe to - przejrzenie szafy i przygotowanie ubrań na dany sezon, cel miesiąca to przeczytanie dwóch książek, cel do zrealizowania w ciągu roku - wymiana mebli, nowa praca" i tak dalej.

Zapisuję wszystko co jest istotne. To nawet nie chodzi o pisanie pamiętnika, choć jeśli masz ochotę i czas to czemu nie. U mnie świetnie spisują się grube kalendarze pełniące funkcję dziennika. Tam można na przykład zapisać wszystkie wydarzenia, które miały miejsce i są przynajmniej trochę warte zapamiętania. Mogą to być na przykład rzeczy za które czujesz się wdzięczny jak :  doskonałe zapiekanki, które przygotował  mąż,  wizyta u dawno niewidzianej miłej znajomej, miły telefon od dalekiego krewnego itp. Ja przede wszystkim w takim kalendarzu planuję i spisuję posiłki. Dzięki temu łatwiej mi zapanować nad dietą - to raz a dwa jest mi po prostu łatwiej funkcjonować.

Nie martwię się na zapas. Jednak znając prawa Murphy'ego staram się mieć przygotowany plan "B" i zachowywać spokój, cokolwiek się dzieje. Nawet gdy wiem, że czegoś nie jestem w stanie zrobić super dobrze, pewnie znajdzie się ktoś, kto zrobiłby to samo jeszcze gorzej ( a wcale by się tym nie przejął).  Bądź optymistką ! Pracowitość i skupienie to w sumie wszystko by odnosić sukcesy w wielu dziedzinach zycia.

Poznaję siebie. I nie żałuję na to czasu. Zainteresowania, pasje i hobby to bardzo ważna rzecz. Każdy ma coś co sprawia mu niebywałą przyjemność, bez względu na okoliczności. Decoupage, fotografia, kino, taniec, tworzenie biżuterii, malowanie, akwarium czy uprawa kaktusów- obojętnie. Rób to co Cię uszczęśliwia. Stwórz sobie miejsce na to i rozwijaj się. Nie daj sobie wmówić że śmieszne i nie słuchaj komentarzy typu "chyba  nie masz co robić". Owszem masz i to sprawia że życie ma kolor.

Dbam o organizację i porządek. Nie ma znaczenia czy bardziej odpowiada Wam trend minimalizmu czy inny. Ważne aby wszystkie drobiazgi miały swoje miejsce i były dotępne wedle potrzeb. Nie musisz mieć modnych organizerów na kosmetyki, toaletki czy specjalnej komody. Większość drobiazgów można przechowywać w pudełkach, samodzielnie oklejonych  dowolnym materiałem. Rozwiązanie praktycznie darmowe, a co więcej wzory można sobie zmieniać wedle kaprysu. U mnie aktualnie (trochę z musu) kosmetyki są przechowywane w niedużych pudełkach z przegrodami ( również wyciętymi ręcznie z tektur). Oklejone wycinkami z gazet wnętrzarskich całkiem przyzwoicie wyglądają.


Stale szukam inspiracji i nowych pomysłów. Począwszy od umeblowania pokoju, w którym najczęściej przebywam, poprzez kuchnię i garderobę. Drobne zmiany poprawiają funkcjonalność i wygodę.Polecam by od czasu do czasu obejrzeć sobie na Youtube jak mieszkają inni (np Tu) . Niektóre rzeczy są bardzo łatwe do odtworzenia. Znacie Zszywkę lub Pinterest ?

04.01.2016

NdW [26]: DUET YVES ROCHER I ISANA

Witajcie Kochani w pierwszym wpisie w 2016 roku !
Dziś przygotowałam dla Was wpis z serii Niedziela dla Włosów, której bohaterami będą :
- Szampon Isana Farbglanz Blond
-Maska Yves Rocher Reparation Jojoba&Karite
- oraz oczywiście moje cienkie przesuszone na końcach włosy

Ten duet to pielęgnacja bezsilikonowa w teorii nadająca połysk, regenerująca i bogato odżywiająca. Czy rzeczywiście ? Zapraszam do dalszej części wpisu !