23.03.2014

[2] NdW .Podsumowanie 5 miesięcy bez farbowania. Kuracja Rzepa.



Tak konkretnie od ostatniego farbowania odcieniem rozjaśniającym minęło już 5 miesięcy.  Kolor w 100 % własny na długości około 6 cm od skóry trochę mnie zaskoczył. Zawsze w wyniku kontrastu z rozjaśnionymi pasmami moje odrosty wydawały się szare. Faktycznie są raczej beżowe, lekko mahoniowe. Odcieni jest mnóstwo - nic dziwnego że nigdy nie udało mi się trafić farbą w kolor zbliżony do naturalnego. Oczywiście, że kusi mnie nadać moim włosom jakąś bardziej wyrazistą barwę, ale póki co- to co było poddawane farbami chemicznymi kwalifikuje się do ścięcia. Odraczam to tylko na tyle, aby dobrnąć do długości za łopatki. Na obecną chwilę przycinam tylko końcówki i pielęgnuję aby strzępy nie szły w górę. Trochę to głupiego robota bo szorstkie i skręcające się włosy są nawet na grzywce. Trzeba pobawić się w przycinanie pojedynczych zniszczonych włosków. Fryzjer zapewne pocieniowałby to rujnując marzenie o gładkiej tafli na kilka kolejnych lat.
Oto ilustracje dokumentujące moje zmagania, fotki wykonane w połowie marca 2014 (można powiększać). Na zdjęciu pierwszym, z grzywką zapiętą do góry widać, że te pod spinką, rozjaśniane/farbowane są trochę bardziej złote, przy rozdzieleniu na duży przedziałek bardzo wyraźnie widać różnice. Natomiast na zdjęciu wykonanym przy włosach rozpuszczonych wydają się one bardzo jasne - (nie ma żadnej farby-to efekt kierunku padania światła)



Kurację Rzepa Joanny skończyłam około miesiąca temu, butla wystarczyła na dwa podejścia tzn dwa cykle stosowania z krótką przerwą. Nie czułam żadnego mrowienia podczas nakładania preparatu na skórę, jedynie chłód. Przyjemne nawet. Od razu przejdę do konkretów - nie pojawiła mi się tzw podwójna grzywka.. Efekt  pozytywny to mnóstwo młodych delikatnych włosków na całej głowie, dobrze widocznych gdy świeżo wymyte włosy próbuje się rozłożyć na przedziałki. Z tyłu i pod długimi włosami  również sterczą zadarte włoski identycznej paro centymetrowej długości . Podczas kuracji Rzepą zauważyłam też mocne wypadanie włosów. Ubytków jednak nie widać. Przy moim kolorze włosów ciężko ocenić gęstość włosów ponieważ przypominają srebrno -złoty,  przezroczysty meszek. Wracając do Rzepy- efekty są, ale zeszło się to też z innymi czynnikami sprzyjającymi wyrastaniu nowych włosków. A jak wiadomo farbowanie,  suplementy, leki, dieta, hormony (wypadanie poporodowe włosów) , stres, brak snu też z pewnością są czynnikami , które mają wpływ na kondycję i ilość włosów. Zmiana wszystkich czynników na sprzyjające wiadomo - dałaby najlepszy rezultat z możliwych. A ja jestem dwa lata od porodu, stale gubię jakieś kilogramy, nie dojadam, jestem nerwowa i nie dosypiam. Farb nie stosuję, łykam suplementy  i to tyle .Jak mogę oczekiwać cudu:)
Czy kiedykolwiek ponownie kupię ten produkt ? Tak. Myślę, że kuracja Rzepa stosowana od czasu do czasu może pomóc zagęścić włosy. Mam wrażenie, że pobudza cebulki do wzrostu włosa. Swoją drogą ciekawe ile człowiek ma na głowie takich uśpionych cebulek ? A ja całe życie byłam przekonana że nie ma prawa nawet istnieć produkt " na porost włosów" . Podobno rewelacyjne efekty daje też wcierka (odżywka do skóry głowy) Jantar (link)oraz olejek Khadi (link). Obecnie używam od Green Pharmacy Eliksir ziołowy (link). Zobaczymy, co z tego wyniknie.




Peeling enzymatyczny Lirene & Maseczka Milch und Honig Rival de Loop. Mój typ cery.



 To już moje drugie opakowanie peelingu enzymatycznego Lirene, za pierwszym razem miałam twarz chyba czymś przesuszoną, bo lekko szczypał poniżej kącików ust. Za drugim podejściem po jakimś miesiącu nałożyłam go na twarz niemalowaną przez parę dni (z powodu paskudnego przeziębienia)  i nie szorowaną w celu demakijażu. Chyba dokładnie tak powinno się to robić bo produkt absolutnie nigdzie mnie nie podrażnił ani nie zaszczypał. Po zmyciu buzia miała perfekcyjny kolor i była niesamowicie wygładzona. Na pierwszy rzut oka nawet stwierdziłam że zrównały się przebarwienia, ukryło się zmęczenie i zszarzenie twarzy. Skóra wygląda jak pokryta jasnym beżowym fluidem. To jakieś cudo. Moja ocena 7/10
Kiedyś miałam peeling Synergen do cery wrażliwej ale ten zdecydowanie szpecił niżby pomagał.

Po peelingu nałożyłam maseczkę Rival de Loop mleczno miodową z olejkiem makadamia i migdałowym. To produkt na bazie wody i gliceryny a naturalne olejki i ekstrakty są wysoko w składzie. Produkt jest dość łagodny i neutralny w swoim działaniu , bo nie zostawia ani tłustego filmu ani nie ściąga. Za to sprawia że skóra jest aksamitnie nawilżona, elastyczna. Migdały i miód to nie jest mój faworyt jeśli chodzi o kompozycje zapachowe ale sporadycznie może być. Z linii maseczek Rossmannowskich próbowałam już kiedyś oliwkowej i truskawkowej. Wszystkie te maja podobne działanie, ale truskawkowa była chyba najprzyjemniejsza.
  Oba produkty są dostępne w  saszetkach, maseczka RdL ma dwie porcje. Realnie każde opakowanie wystarcza jeszcze na dwie aplikacje, z tym ze saszetki po otwarciu trzeba przechowywać w pionie, albo zużyć z kimś na spółkę. W każdym razie produkty nie tracą właściwości tuż po otwarciu i można je wykorzystać w ciągu -powiedzmy tygodnia.

Mój typ cery :
Moja skóra na twarzy jest nadwrażliwa na alkohol, skłonna do podrażnień, reaguje rumieniem na kontakt z aloesem, eukaliptusem i większością  kwasów owocowych. Bardzo szybko i bez powodu pojawiają się suche plamy, purpurowe przebarwienia z rozszerzonych naczynek. Do tego stale rozszerzone pory i piegi. Po kontakcie ze słońcem rumienię się na malinowo a potem barwię się na odcień cynamonu. Chemia w żywności - głównie glutaminian monosodowy i glutaminian sodu (składnik Vegety, Maggi, kostek rosołowych, chipsów itp) powodują u mnie olbrzymie ropne zakażone krosty w okolicach karku na linii brody i ramionach. Skóra jest generalnie sucha ale lubi przetłuszczać się wysoko na czole, przy linii włosów. Istotne jest też to że moja skóra ma już skończone 30 lat. 
Zatem recenzje, oceny i rekomendacje produktów przede wszystkim dotyczą cery tego typu.


22.03.2014

Odżywka Isana Hair Professional Oil Care & Volumen Spülung - porównanie .

 Nie będę tutaj powtarzała opisu producenta, a jedynie podzielę się swoimi spostrzeżeniami na temat tych produktów. Odżywki Isany zaczęłam kupować, kiedy sobie bardzo zniszczyłam włosy i szukałam taniego w miarę dobrego produktu w jak najbardziej ekonomicznych opakowaniach. Te w cenie promocyjnej można kupić już po 4,99 za 500ml. Jak wiadomo przesuszony, zniszczony i popalony włos może wchłaniać tego typu odżywki hektolitrami a i tak będzie mało. Rzuciwszy okiem na dopisek o braku silikonów i parabenów zdecydowałam że spróbuję.  
W obietnice o odbudowywaniu struktury włosa czy regeneracji to ja kompletnie nie wierzę więc pomijam te paplaniny z tyłu opakowania.
Odżywka jednak przypasowała mi do tego stopnia, że od pierwszego użycia do chwili obecnej miałam już przynajmniej kilkanaście butelek różnych rodzajów Isany Pro. Dotąd najczęsciej wybierałam wersję Gloss wygładzającą włosy, na której był napis na różowym tle. Zdaje się że miała coś wspólnego z gliceryną (dla włosów łamliwych i matowych)  (O ile pamiętam jej działanie oceniłabym ją na 8/10)

Potem trafiła mi w ręce etykieta żółta Oil Care Producent zaleca ją do włosów łamliwych i rozdwajających się. Polubiłam ten produkt.  Nadaje gładkość suchym końcówkom, ułatwia rozczesywanie, generalnie zmiękcza wszystkie poszarpane końcówki. Produkt trzeba jednak nakładać dość oszczędnie bo jeśli faktycznie zawiera olejek to może sprzyjać zbijaniu się w pasma i  strączkowaniu (jak to nazywają niektóre włosomaniaczki) Jeśli nie ma już wersji Gloss to ta może być w miarę przyzwoitym zamiennikiem. W promocji kupię zawsze chętnie którąś z tej serii i będę mieć na czarną godzinę, gdy z różnych powodów nie będę mogła pozwolić sobie na coś bardziej wymyślnego. Ocena 7/10


 Volumen z keratyną został najwyraźniej zastępcą odżywki Gloss.W moim mieście Gloss nie pojawił się na półce, gdy chciałam gu kupić podczas promocji. Opis Volumen bardzo obiecujący - "dla włosów delikatnych.." , więc wypróbowałam. Niestety od razu zauważyłam, że już na mokro matowi moje  włosy i raczej nie nadaje się wogóle do włosów rozjaśnianych lub (wielokrotnie) farbowanych i zniszczonych. "Volumen "raczej nie ma wpływu na objętość po wysuszeniu chyba że chodzi o tapir i skołtunienie - to tak :) Jakoś tam ją zużyję, ale nie kupię ponownie takiej samej. Ocena 2/10
Ps. Użyłam Volumen ponownie  po kilku tygodniach i faktycznie wizualnie poprawia objętość włosów, trochę puszy, ale matowienie końcówek nadal ma miejsce.





Jakoś nigdy do tej pory nie skusiłam się na odżywki Isany z linii, gdzie był olejek babassu, te opakowania wydawały mi się po prostu za małe jak za tą cenę. A paradoksalnie  produkt zbyt tani, aby móc oczekiwać od niego jakiegoś wyraźnego działania przy bardzo zniszczonych , wymagających włosach. Z tego co zauważyłam np szampon Isany ma skrajnie negatywne opinie z tej serii, więc skąd fenomen doskonałości odżywki ? Muszę w końcu sprawdzić o co tu chodzi :)

Grafiki wyszukane przez Google.


Czy w Waszych miastach w Rossmannach też już nie ma wersji Gloss Isana Professional?
Co myślicie o tym aby na włosy zupełnie proste stosować odżywkę dla włosów kręconych ?
Próbował ktoś ?
Jaka jest Wasza ulubiona ("ekonomiczna")odżywka ?
Jak macie ochotę napiszcie o swoich spostrzeżeniach dotyczących odżywek  w komentarzach. 

17.03.2014

Essence Tusz "All eyes on me " i cienie.

W moim mieście Hebe otworzono niedawno. Niby w Naturze też sprzedawane są produkty Essence ale wszystko jest z kilkuletniej zakurzonej ekspozycji. W Hebe natomiast znalazłam podświetloną nową szafę wystawową, z nowymi cenami i zupełnie inną bardzo szeroką ofertą. Niemal z każdego rodzaju kosmetyków z "kolorówki" był jakiś produkt z ceną 3,99zł.  W tej cenie wybrałam kilka cieni bo niestety nie załapałam się na zbyt duży wybór w promocji.
 Kolory na zdjęciu to Essence 3D 01 Irresistible green dream (butelkowa zieleń w dwóch bardzo lśniących odcieniach) oraz Irresistible mermaid kiss 06 (turkus)- również z odcieniem jaśniejszym i ciemniejszym





Jak obciąć włoski dziecku ? Maszynka Remington a nożyczki z Rossmanna.

W pierwszej kolejności nożyczki z Rossmanna użyłam na sobie. Zależało mi na obcięciu końcówek, bez straty długości, więc pomyślałam, że tego typu cięcie można zrobić w domu. Udało się z powodzeniem. Kilka dni po cięciu włosy mają gładkie końcówki i zyskały na objętości. Zdjęcia tu.
Przyszła też już pora by poprawić fryzurę mojemu 2 latkowi. Zwykle obcinałam mu włosy głównie maszynką, a górę cieniowałam ("jakimiśtam") w miarę ostrymi nożyczkami.

14.03.2014

Olejek rycynowy na cienkie włosy. Efekt.

"Olej rycynowy, olej rącznikowy (łac. Oleum Ricini, Oleum Palmae Christi) – produkt roślinny, otrzymywany z nasion byliny (w Polsce roślina roczna) – rącznika pospolitego" - Wikipedia

Muszę przyznać, że olejek rycynowy był absolutnie pierwszym, który zastosowałam na włosy. Mój wybór padł na niego z powodu legendarnych już właściwości wzmacniających. Dużym atutem jest też dostępność i cena. Można kupić maleńką butelkę za mniej niż 3 zł. Pierwszy raz go zastosowałam już rok temu, na włosy zmaltretowane farbowaniem i swędzącą skórę głowy. Wówczas podczas nakładania oleju "ściągnęłam" sobie z głowy mnóstwo włosów. Było to oczywiście działanie uboczne farby a nakładanie olejku wyraźnie przyspieszyło ten proces.Wówczas jeszcze nie widziałam jak dalej postępować i niestety zniszczenia szły dalej. Nie stosowałam systematycznie oleju , masek wogóle no i włosy  "nie rosły" tylko niszczyły się i co podcięcie kruszyły się coraz wyżej. Olejek rycynowy jest na tyle gęsty, że wymaga użycia pewnego nacisku przy nakładaniu a włosy popalone są słabsze i po prostu wyjdą, odpadną. Z mojego doświadczenia - ze sporym uproszczeniem możnaby powiedzieć, że olejek rycynowy sprawdza się tylko na włosach zdrowych, bez dużych ubytków w strukturze. Inaczej sporo włosów zostanie nam w rękach przy nakładaniu na na tzw "białe sianko".
Na drugie podejście do oleju rycynowego zdecydowałam gdy moje odrosty miały już około 5 cm. Tym razem nie straciłam praktycznie ani jednego włoska. Sam olejek dał się nałożyć gładko, niemal jak odżywka. Kładłam go na noc w ilości dwóch stołowych łyżek albo na godzinę przed myciem, w troszkę mniejszej ilości. Zmywam zwykle 1x oczyszczającym (bardzo rozcieńczonym) i drugi raz Hippem, albo Babydreamem. Po tym odrobina odżywki na końcówki oraz pasma z wierzchu od szczytu głowy (nadal są posiepane i czekają w kolejce na ścięcie). Efekt jak dla mnie jest bardzo zadowalający. Po każdym olejowaniu rycyną włosy układają się w mocną taflę. Są sypkie i równomiernie ciężkie. A faktycznie moje włosy są bardzo cieniutkie, z tendencją do łamania, plątania się i wyglądają jakby ktoś złośliwie na całej długości popodcinał co któryś włos, może to babyhair na całej głowie, nie wiem. Po olejku rycynowym powierzchnia błyszczy, włosy mają masę, objętość.  Nic nie zbija się w pasma. Mimo, że to włosy cienkie- nie wydaje się ich mniej, ani nie są zbyt przyklapnięte. Włosy są też wygładzone i przypuszczalnie dobrze leżałyby np zaplecione w warkoczu dobieranym albo jakiejś innej fantazyjnej fryzurze. Zatem właścicielki cieniutkich włosów - możecie śmiało spróbować olejowania olejkiem rycynowym, warto. Mi działanie tego olejku spodobało się do tego stopnia, że kupiłam większą bardziej ekonomiczną butelkę 100g za 8zł.
A jakich Wy olejków już próbowałyście ? Który jest Waszym ulubieńcem ?

12.03.2014

Podcinanie włosów w domu. Aktualizacja marcowa włosów. Moje akcesoria.

Od poprzedniego podcinania włosów minęło już z 5 miesięcy i jakiś czas temu czułam, że coś trzeba podciąć. Niepokojąco przy czesaniu na sucho trafiałam na coraz więcej małych ciasnych kołtunów i supełków. Zdecydowałam, że sama z tym sobie poradzę. Zwłaszcza , że chodzi tu raptem o dwa centymetry. Udało mi się kupić nożyczki przeznaczone do cięcia włosów  w Rossmanie za niecałe 13 zł. Wypatrywałam tej promocji :)


Tutaj moje zdjęcia przed obcięciem końcówek i po. Kolor włosów jest ciągle jednolity, ale fotkę we flaneli robiłam o poranku i światło padało w ten sposób. Moje włosy nie są obcięte całkiem na prosto, ponieważ uprzednio miałam lekkie cieniowanie z krótszym tyłem, podobało mi się więc tylko obcięliśmy 1-3 cm zostawiając nadal kształt odwróconego łuku.

A oto czym czeszę i związuję włosy.
1) Szeroki czarny grzebień - to moja podstawa i ulubieniec używany każdego dnia. Wiem, że można je kupić w dużych spożywczakach i sieci SuperShop od firmy Donegal. Cena to około 2'99zł. Grzebień ten fantastycznie sobie radzi z wszystkimi trudnymi przypadkami, polecam go do włosów rozjaśnionych, kręconych, poplątanych i w sumie każdych. Jest odpowiednio ciężki i nie rwie małych kołtunów.
2) Fioletowy grzebień używany przeze mnie kiedyś stale, teraz jedynie przy obcinaniu albo do włosów już uczesanych wcześniej czarnym. Myślę że nadal dobry byłby dla włosów krótkich. Jego zaletą jest dobre wyważenie. Ten, kto nie lubi rwania wie jakie to ma znaczenie.
3) Szczota podwijająco wygładzająca.- jest świetna gdy chcę po umyciu maksymalnie wyprostować  włosy.  Bez użycia gorącego nawiewu czy prostownicy ma się rozumieć. Szczotka pomaga też przy precyzyjnych upięciach - włosy przy skórze zmieniają sie w jednolitą aksamitną warstwę. Jest ona wykonana z tworzywa sztucznego i ma drewnianą rączkę. Ta jest akurat dość podłej jakości, ale kiedyś kupię sobie trochę sztywniejszą, większą.
Dlaczego nie ma tu szczotki z naturalnego włosia dzika ani Tangle Teezer ? Tej pierwszej nie ma i nie będzie, bo nie chcę nawet wiedzieć jak jest pozyskiwane takie włosie. Wątpię aby taki dzik poddawał się depilacji dobrowolnie.Uważam to za niepotrzebne okrucieństwo. Podobnie patrzę na pędzle z naturalnym włosiem, skórzane buty, torby, paski i ubrania. Nie ma mowy.
Tangle Teezer ma fenomenalną popularność i rewelacyjne  opinie, jednak to produkt nie dla mnie. Uważam że jest za drogi - po prostu. A ja generalnie nie toleruję wogóle tego typu gęstych szczotek. Przy cienkich, zniszczonych wysokoporowatych włosach każde czesanie jednak trochę boli, bo narzędzie jak to blokuje się przy napotkaniu zniszczonej skołtunionej powierzchni.. Być może TT jest doskonała przy włosach ciężkich, zdrowych i gładkich. Posiadam jeszcze szczotkę klasyczną dużą Revlon, ale tą stosuję tylko do masażu głowy, przy włosach uprzednio dokładnie rozczesanych.
Do związywania używam grubych frotek, ostatnio trafiłam gdzieś na te z połyskiem i też są  ok , trochę trwalsze niż typowa frota. Do koczka (nie na wyjście a do uzyskania fal) używam rozciągniętej frotki ale ta jest już niefotogeniczna.

 A Wy już obcinacie włosy w domu czy zawsze chodzicie do fryzjera ?

Oto krótka instrukcja, gdyby ktoś chciał samodzielnie obciąć włosy pierwszy raz. Jeśli wiecie jak to zrobić pomińcie po prostu ten akapit.

10.03.2014

Odnaleziony zapach dzieciństwa !

 Moje dzieciństwo przypadło na wczesne lata osiemdziesiąte. Ten, kto dorastał w tym czasie doskonale wie jakim rarytasem były kosmetyki, perfumy. Będąc u rodziców w weekend trafiłam na "denka " kosmetyków mojej mamy jakimś przypadkiem ukryte na strychu. Jakże mile zaskoczona znalazłam w drogerii produkty tych samych marek! Bez zastanowienia kupiłam maskę Glorii i pomadkę Urody. 
Emulsji (odżywki) Glorii nie widziałam już wiele lat i nie wiem czy da się kupić. Maska to oczywiście zupełnie inny produkt ale robi to samo, w ciągu kilku sekund wygładza włosy i rozplata wszelkie kołtuny. Pachnie bardzo podobnie jak kosmetyk, który kiedyś uwielbiałam. Mogę śmiało powiedzieć, że działa porównywalnie z balsamem Petrole (Seboradin) a różnica ceny kolosalna. Po użyciu maski można swobodnie palcami przeczesywać włosy w ciągu dnia, pomimo, że włosy mam zniszczone, przesuszone , to po Glorii idealnie nawilżone i gładkie. Moja ocena 8/10
Pomadka natomiast pojawiła się w sklepach z całym zestawem Melisa. Moja mama miała wersję w kolorze seledynowym .
Sama pomadka Melisa jest produktem bardzo dobrym. Doskonale nawilża, wygładza, zmiękcza i uelastycznia spierzchnięte usta. Jest bardzo trwała i skuteczna. Nałożyłam ją na noc i rano nadal miałam usta aksamitne. Pomadka przeszła też pozytywnie test jedzenia bułki :) i nie zniknęła. Pachnie matczyną miłością (kombinacja ziół, herbaty, miodu, cytryny  i geranium). Posiada filtr przeciwsłoneczny i naprawdę chroni.  Maleńki minus za to, że zbyt łatwo spada nakrętka. Powinna siedzieć trochę ciaśniej. Ale generalnie to 9/10
Na liście poszukiwanych zapachów dzieciństwa są jeszcze perfumy Rêve i Pani Walewskiej. 
A co Wy wspominacie najcieplej ?

[1] Niedzielny wieczór dla włosów. Maska z jogurtem ..truskawkowym!

Dzień spędziłam z rodziną na działce, najwyższa pora była poprzycinać drzewka i pozbierać bałagan po zimie. Wróciłam potargana wiatrem i z rumianą buzią. Wieczorem włosy umyłam szamponem oczyszczającym i nałożyłam maskę.
Oto mój przepis:
-około 2 łyżek gęstego jogurtu truskawkowego, nie używamy owoców z jogurtu ma się rozumieć bo wkleją się i będą trudne do usunięcia. Jogurt powinien być o najprostszym składzie , taki jaki podałybyście dziecku.
-łyżka miodu pszczelego
-pół łyżki olejku rycynowego
-łyżeczka odżywki b/s Naturia mięta i wrzos
-pół łyżeczki Eliksiru ziołowego z Green Pharmacy.
Miksturę mieszamy w miseczce i i dłońmi nakładamy na umyte podsuszone włosy. Trzymamy pod czepkiem foliowym ok 30 minut.Emulsję zmywamy 1x łagodnym szamponem lub samą wodą (przy włosach puszących się) i kładziemy na włosy odrobinę odżywki- jeśli mamy włosy wysokoporowate z tendencją do plątania i matowienia. Płuczemy do czysta i w końcówki wcieramy odrobinę serum silikonowego lub jedwabnego (ja mam w tej chwili jedynie Joannę).
Pozwalamy włosom wyschnąć i na noc zwijamy w lekki koczek za pomocą luźnej grubej frotki.
I voilà. Tak wyglądają włosy o poranku. 

09.03.2014

Tusz do rzęs Spectacular Me - Lovely. Absolutnie nie dla blondynek.

Spectacular Me od Lovely to tusz tani, w ładnym estetycznym opakowaniu i o dobrej konsystencji. Dobrze kryje pogrubiając i nawet optycznie wydłużając końcówki rzęs, ale niestety nie ma żadnej metody aby tą szczoteczką pomalować je u nasady. Za każdym razem zostawia  kilka milimetrów jasnych włosków zupełnie nietknięte. Mam nadzieję,że to widać na zdjęciu.  Nałożyłam wiele warstw i nic z tego.Gdyby rzęsy były przyciemnione henną albo naturalnie ciemne pewnie nie dałoby się tej wady zauważyć. Zatem naturalne blondynki lub te panie z jasną oprawą oczu uprzejmie przestrzegam przed zakupem.
Zauważyłam także, że lekko wysunięta szczoteczka dziwnie klekocze, zupełnie jakby opakowanie było niemal puste. Okropny bubel. Usiłuję go zużyć za pomocą różowej szczoteczki po jakimś innym tuszu (niestety nie pamiętam nazwy bo odcięłam ją i wyrzuciłam resztę, wygląda tak, jak na grafice po prawej).  Moja ocena Spectacular Me to 1/10
Ps. 16.03.14 znalazłam tusz idealny za 8, 99 w Hebe Essence -All Eyes on Me !

06.03.2014

Efekty pielęgnacji początkującej włosomaniaczki. Aktualizacja.

Nareszcie mogę pochwalić się jakimiś zdjęciami , gdzie wyraźnie widać stan "przed i po":)
W końcu uwolniłam się z pętli poprawiania koloru i dochowałam się naturalnego koloru. Na szczęście nigdy nie "zaliczyłam" mody na czerń ani kasztan ale czerwony, rudy i ciemny (brunatny ) blond owszem.
Potrafiłam  nawet co tydzień "odświeżać"sobie blond i nawet nie dostrzegałam że wszystko się kruszy i siepie.Cieniowania nigdy nie miałam, pewnie dlatego, że włosy podcinałam wyłącznie w domu. Nadal  mam irracjonalne obawy przed strzyżeniem i czesaniem przez kogoś obcego.
Ciekawie charakteryzuje wrażliwe włosy  tutaj Blondhaircare. Bardzo pasuje ten opis.
Dzisiaj moje włosy mają chłodny jasny piaskowy kolor, z akcentami zbliżonymi do oliwkowego i bardzo jasnego mahoniu. Przy uniesieniu grzywki, pod światło widać delikatną granicę odrostu, ale moje włosy mają z natury bardzo niewiele pigmentu i ich cechą jest "przezroczystość". Dodatkowym czynnikiem, który pogorszył stan i liczebność włosów były narodziny mojego synka. Znane powszechnie zjawisko łysienia poporodowego chyba nikogo nie oszczędza. Ponadto walka z kilogramami i siup - kolejna garść włosów z głowy. W momencie krytycznym nawet nie wiedząc jeszcze o wiedzy tajemnej włosomaniaczek poszłam szukać ratunku w sklepie zielarskim i tam zaopatrzyłam się w kosmetyki inne niż te drogeryjne.  Potem jeszcze zdecydowane cięcie długości (gdybym nie obcięła i tak by wykruszyły się i odpadły:). Z długości od karku do łopatek udało się dojść w  4 miesiące. Pierwszy raz w życiu mam jakąś objętość, spineczki z trzaskiem spadają z włosów - a kiedyś (właściwie zawsze) jedną sztuką mogłam chwycić ciasno końcówkę koczka.
W tej chwili już mija 5 miesięcy od farbowania w jasnych odcieniach i wreszcie minęłam ten najtrudniejszy moment odrostu. Granicy prawie nie widać (wnioskuję że farbowanie czyniło naprawdę subtelne różnice a tylko mi to wiecznie przeszkadzało). Z tego co widzę włosy mam gęste ale bardzo cienkie i delikatne niczym u mojego dwulatka. Dopiero gdy zobaczyłam identyczny jak mój blond na jego główce zauważyłam że to piękny kolor.  No cóż lepiej późno niż wcale.
Jeśli chodzi o ostatnio stosowane kosmetyki do pielęgnacji to tak to wygląda:
*szampon Hipp każdego dnia , co 2 lub 3 dni szampon oczyszczający Pati, sporadycznie szampon Argan Kallos (ta cholerna butla nie chce się skończyć, generalnie produkt nie trafiony i zapach ma koszmarny)
*Maska Argan Kallos sporadycznie na końce ( ten słój też mnie doprowadza do pasji)  - oba produkty Argan w sporych odlewkach rozdałam po rodzinie.
*Balsam Petrole jako ułatwiacz rozczesywania, co jakiś czas odżywka Gliss Kur Total Repair (biały) - uwielbiam oba ale Petrole już nie kupię, chyba że wygram w lotto
* Kuracja Rzepa Joanny (skończona!)
*Odżywka b/s tylko w malutkich ilościach poprawiająca nawilżenie Naturia mięta i wrzos
*Olejek Babydream ze dwa razy w tygodniu  , czasami oliwa z oliwek
*Serum o nazwie "Jedwab"bez jedwabiu z Joanny, zakupione dawno w maleńkiej butelce i używam może raz na dwa tygodnie. Poszukuję czegoś lepszego.
*suplementy -Ambio Skrzyp&Pokrzywa i minerały oraz Promag B6 i Chela Ferr -żelazo, czasami herbata pokrzywowa. Nie wiem czy pomaga na włosy ale wpływa na ogólną kondycję i uzupełnia braki w diecie.
Jakby ktoś pytał to nie jem czerwonego mięsa, podrobów i wielu innych produktów. Może rozwinę temat diety w osobnym poście. Mam jeszcze dylemat dotyczący brwi. Naturalnie są właściwie białe, przyciemniane stale od 13 lat. Ta urocza albinoska fotka została wykonana zeszłego lata. Ostatnio henna chwyciła mi na buraczkowy i miarka się przebrała. Chyba wrócę do tej bieli :) Podobno to nawet trendy.


05.03.2014

Ulubiony szampon oczyszczający.

Dzisiaj chciałam Wam przedstawić mojego faworyta z najniższej chyba możliwej półki w sklepie. W sensie cenowym jak i lokalizacyjnym. Produkt nie potrzebuje reklam, olbrzymich banerów ani plakatów. Cena jest tak niska że sporo ludzi omija te produkty z myślą "przecież woda jest droższa, więc to musi być straszny "crap" . Otóż nie. Produkt jest bardzo dobry, ma super prosty skład. Mowa o szamponie Pati .
Korzystając z wiedzy bardziej doświadczonych blogerek pewnego dnia poszłam zakupić szampon Barwa. Patrzę sobie na cenę a tam 6 zł. No bez przesady. Rozsądek nie pozwolił mi na taki zakup. Przypominałam sobie że kiedyś był szampon sprzedawany za 1,29 w niewielkiej butelce. Dostępny w osiedlowych wielobranżowych sklepikach. Znalazłam znajome buteleczki za 2,99 , porównałam skład i stwierdziłam że jak najbardziej może być. Pierwszy wybór mój padł na tataro - chmielowo-pokrzywowy. Ten odtłuszcza skórę i włosy do granic możliwości. Zbyt często stosowany oczywiście może przesuszyć i podrażnić skórę głowy, ale to cecha typowa dla produktów z Sodium Laureth Sulfate. Nie mniej jednak Pati zyskał moje zaufanie i sympatię do tego stopnia, że zdecydowałam się na zakup butli 750ml rumiankowego dla całej rodziny za 4,99zł. Szampony Pati faktycznie posiadają naturalne ekstrakty, co prawda daleko w składzie ale jednak. Rumiankowy pieni się dość mocno i powoduje mniejsze "matowienie" niż tataro- (..).
Ma przyjemny zapach, kojarzący się z dzieciństwem.
Jeśli chodzi o cienkie włosy z tendencją do przetłuszczania i zbijania w pasma szampon oczyszczający to praktycznie podstawa pielęgnacji, bo nic innego nie nada lekkości i objętości. Naprawdę zadziwia mnie iż niektóre włosomaniaczki szampon oczyszczający stosują co tydzień czy dwa. O ile szampony typu Hipp, BabyDream czy płyn Facelle łagodnie odświeżają, to nie na dłużej niż kilka godzin. Zaraz potem włosy wiszą ciężko , przylepione do głowy. U mnie ostatnio sprawdza się mycie 1x szampon z Sodium Laureth Sulfate a kolejna porcja to produkt  bez silnego detergentu.. Następnie ulubiona odżywka ułatwiająca  rozczesywanie. Świeżość i lekkość może się utrzymać do 48 godzin , to już coś :)
Zdjęcie zGIMPowane dla poprawienia czytelności.
Jeśli gdziekolwiek w Polsce znajdziecie szampon Pati, nie ma się co długo zastanawiać, warto spróbować. Moja ocena 7/10